LatoNaturaPodróżePolskaRodzina

Kraina Wielkich Jezior. Mazury. Kraina Dzikiego Konika Polskiego. Magia przyrody Jeziora Nidzkiego

308.2020
Powrót do spisu treści

Rozdział IV
Świat Dzikiego Konika Polskiego

30.06.2020, 01.07.2020 – wtorek, środa.

Wypływamy z zatoki przy Łuknajnie, na otwartą przestrzeń Jeziora Śniardwy, a tutaj znowu wiatr zaczyna pokazywać swoje możliwości…

Dookoła zbierają się burzowe chmury. Czyżby miała być powtórka z wczorajszego dnia…?

Ale o dziwo żeglując po Śniardwach cały czas płyniemy w pełnym słońcu, natomiast wieje z przytupem – płyniemy ostro, w podmuchach do 5, 6 w skali  Beauforta…💨⛵😀

Chmury i deszcz mamy dookoła… Cały czas przed nimi uciekamy…😀

Powodują, że gra światłocienia maluje dla nas przepiękne obrazy…😊

Tylko Marki na swoim Łempiku, jakimś cudem znajdują się przez moment, czy dwa, pod ciężkimi chmurami…

Postanawiamy opłynąć wyspę, na której w zeszłym roku widzieliśmy sporo kormoranów, zrywających się raz za razem do przelotów nad jeziorem. Teraz widzimy, że też przelatują, ale mniejszymi grupami. Dopiero wieczorem docierają do nas informacje od myśliwego, który przysiada się do nas na chwilę (ku mojemu odczuwaniu szczęścia chwili inaczej) na brzegu Jeziora Bełdany, o masowych odstrzałach, pod osłoną nocy, tych pięknych ptaków, jako ”szkodników” wyjadających za dużo ryb z jeziora i zanieczyszczających jego wody…🙄 Człowieki…🤦‍♀️ Chciałabym nadmienić, że kormoran czarny jest objęty w Polsce częściową ochroną, co pewnie za chwilę się zmieni, bo nie tak dawno był pod ochroną całkowitą, pomijając stawy hodowlane. Ponadto w badaniach wody, do których dotarłam, pierwszym wskaźnikiem przekroczonym są zanieczyszczenia chemiczne pochodzenia ludzkiego. Cóż, łatwiej wszystko jednak zrzucić na ptaki, niż ogarnąć ludzi i zaprzestać wlewania chemii do jeziora…🤷‍♀️🙄

Podczas płynięcia w kierunku wyspy nie ma mowy o wyciągnięciu aparatu – leży sobie bezpiecznie w worku nurkowym. Podczas takiego wiatru tam jest jego miejsce…

Natomiast w okolicy wyspy, wiatr się lekko uspakaja, jak to w miejscach osłoniętych lądem, Kuba przejmuje szoty, a ja biegnę po aparat.

Wychodzę z nim na pokład w absolutnie odpowiednim momencie. Akurat przepływamy w miejscu, z którego widać czaplę, ukrytą pośród gałęzi wysokiego drzewa – wygląda jak peryskop…😉😀

Czapla siwa (Ardea cinerea)

Peryskop, który nastawia oko na płynące jachty…😁

Czapla siwa (Ardea cinerea)

Płyniemy, pomimo słabszego w tym miejscu wiatru i tak bardzo szybko, więc z rozczarowaniem patrzę na oddalającą się czaplę, której praktycznie już nie widzę… Kołyszący się w przechyle jacht, to nie jest najlepsza podstawa, z której przychodzi nam strzelać zdjęcia…🙄😉

Kormoranów niestety nie ma…

Wypływamy zza wyspy, wieje znowu mocniej, ale równo. Zostaję z moją lufą w ręce – bardzo chcę sfotografować żerujące kormorany… Póki co Kuba da radę, a ja postrzelam…😉😀

Najpierw jednak próbuję uchwycić łyskę miotaną na falach i zwiewającą w stylu łyskowym przed jachtem… Hmmm…🤔 Czysta perfekcja… 🙄😂

Łyska zwyczajna (Fulica atra)

Próbuję ustabilizować rękę i w końcu widząc w oddali kormorany, walczę ze złapaniem z falującego pode mną jachtu, lecącego szybko stada… Jest jak jest – ale jest…😉😀

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

W każdym bądź razie, kormorany z żaglówkami w tle – to na Śniardwach klasyka krajobrazu…😀

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Polecam popłynąć… Póki kormorany zupełnie nie znikną, a żaglówki nie zostaną wyparte przez już wszędobylskie jachty motorowe… Zresztą motorówki i skutery wodne, wodom naszej Krainy Wielkich Jezior również nie służą…

Ale dosyć tych przygnębiających treści – zawieśmy oczy na pięknie gry światłocienia na niebie oraz na błyszczącej wodzie Jeziora Śniardwy. Absolutnie na to zasługują – i piękno obrazu malowanego przez naturę, i nasze zmysły…😀

Wiatr zaczyna się uspakajać, a my wpływamy przez Jezioro Mikołajskie na Jezioro Bełdany. 

Tutaj już na spokojnie, ponieważ wiatr słabnie do 2B, płyniemy ku późnemu popołudniu.

Fot. Kuba 😀

I gdy słońce powoli chyli się ku zachodowi, cumujemy jacht na dzikim cumowisku, przylegającym do rezerwatu Dzikiego Konika Polskiego.

Przepłynęliśmy w niecałe 6 godzin, ponad 21 kilometrów – nieźle… Tym bardziej, że na Bełdanach długo halsowaliśmy… Podsumowanie jest takie 19,5 km po Śniardwach w 2,5 godziny. Niecałe 2 km po Bełdanach w 3,5 godziny – na koniec porządnie przyflauciło…😂 Dzień z pełną odsłoną żeglarską – od ostrego wiatru do flauty…😀

Dwa zadania na ten wieczór. Pierwsze: zaśpiewać 100 lat Jasiowi, który w końcu będzie mógł pomyśleć marzenie i zdmuchnąć świeczkę – czas na poświętowanie 11 urodzin…🎂🎉🎈😀. Drugie: spenetrować teren, żeby nie błądzić o świcie –  muszę chociaż trochę ogarnąć miejsce zasiadki na dzikie koniki.

Ze względu na przygotowywanie przez chłopaków urodzinowego grilla, postanawiam najpierw zrealizować drugie zadanie i idę do lasu.

Jest to dobra decyzja, ponieważ w lesie zapada już powoli zmrok,

a ja dopiero po półtorej godziny trafiam na polanę, na której w moim odczuciu jakieś spotkanie o świcie może się przydarzyć…

Oczywiście nie jest polana tak daleko od miejsca, w którym cumujemy, ale ja jak to ja – zawsze najpierw muszę pójść w nie tę stronę co trzeba…🙄

Wracam w sam raz na koniec przygotowań do urodzinek – dowiaduję się, że pojawił się na sekundkę lis. No tak – ja w lesie, lis przy grillu…🙄😂 Na całe szczęście Pan Mąż mówi mi, że i tak bym zdjęcia nie zrobiła, ponieważ, gdy tylko Julka zobaczyła lisa, to krzyknęła do córeczki, która zwierzątka uwielbia – Zosiu, patrz lis!!! I tyle lisa widziano…🦊😂

Jednak trochę szkoda, że to spotkanie mi uciekło…🦊

Małe świętowanie, które przez moment psuje nam wcześniej wspomniany przeze mnie myśliwy. Nie jestem w stanie znieść myślenia, co niektórych polskich, nowo mianowanych ”ekologów”, wypowiadających się konieczności regulacji zwierząt, w pryzmacie – to zwierzę ma chwilowo żyć, ale tylko do momentu, kiedy zdecyduję, że już trzeba do niego strzelać. Albo – miałem ochotę strzelić sobie jelonka, a ten durny ogier ze stada dzikich koni, próbował zwalić ambonę, gdy na niej stałem. Hmmm – tylko, kto tutaj jest durny, panie z gatunku Homo sapiens…? I czy aby ten przydomek panu się należy…? ”Niby Homo sapiens” przekazuje mi niezwykle cenną informację – “Nie jest Pani, aż tak brzydka, żeby być z tych zielonych”🙄🤦‍♀️😂 Trochę się wkurzam, ale nie na długo. Szkoda czasu na denerwowanie się z powodu takich człowieków. Pan sobie odjeżdża, a my spokojnie śpiewamy ”Sto lat” Jaśkowi, który myśli chwilę nad swoim jedenastoletnim marzeniem, zdmuchuje symboliczną świeczkę i potem w miłej, już niczym niezakłóconej atmosferze, spędzamy przyjacielski wieczór, przy maleńkim ognisku nad brzegiem jeziora…

Świat Dzikiego konika Polskiego.

Znowu świt i znowu tylko 4 godziny snu. Idę już teraz prosto na miejsce, które znalazłam wieczorem – piękną polanę, przeciętą wąską, pokrytą rzęsą i porośniętą trzcinami, strugą…

Nie ma jeszcze prawie w ogóle światła – jest parę minut po czwartej. Nie widać koników, za to ”Dzień dobry” mówią mi żurawie…

Żuraw szary (Grus grus)

Właściwie mówią mi “Do widzenia”, ponieważ krocząc po polanie, dosyć szybko znikają w lesie…😉😀

Żurawie szare (Grus grus)

Patrzę tęsknie za żurawiami, ale nie marudząc chowam się pomiędzy trzcinami, na grząskim brzegu strugi. Mija jakieś pół godzinki i nie mogę uwierzyć w to co widzę… Wiecie ile zasiadek, szczególnie na nowym dla nas terenie, kończy się niepowodzeniem… A tutaj, w pierwszych promieniach wschodzącego słońca, z lasu na polanę wychodzi stado Dzikiego Konika Polskiego…😊

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Są przepiękne… Klacze ze źrebiętami…

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebięciem.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

W pewnym momencie klacze mnie zauważają, kładą uszy po sobie i zaczynają się zbliżać.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że koniki, które są z reguły łagodne, jednak potrafią zaatakować – zdarzyły się przypadki pogryzienia. Z jednej strony wiemy, że ludzie nie potrafią się przy dzikich zwierzętach zachowywać, próbują podchodzić zbyt blisko, karmić i robić zdjęcia przed nosem telefonami komórkowymi. Miałam takie doświadczenia obserwując ludzi chodzących pomiędzy śpiącymi uchatkami nowozelandzkimi na wybrzeżu Pacyfiku – też skończyło się atakiem. No i popatrzmy na jelenia karmionego przy drodze do Morskiego oka…🙄 Z drugiej strony, nie chcę denerwować stada, które przyszło na łąkę, żeby napić się wody ze strugi i zjeść śniadanie na polanie. Dlatego postanawiam przejść na drugą stronę strugi. Niestety rzeczka/rów wyglądająca na płytką i niewinną, okazuje się głęboka i pełna grząskiego bagna. Wpadam po pas…🤦‍♀️🙄

Najgorzej ze sprzętem. Ręka wysoko w górze i na drugiej ręce, na całe szczęście rośnie na brzegu małe drzewko, wyciągam się na przeciwległy brzeg. Jestem tylko w kaloszach, bez woderów – nie pytajcie jak wyglądam…🤦‍♀️ Torf mam wszędzie… Ale podobno kąpiele torfowe są bardzo zdrowe i w ośrodkach SPA niezbyt tanie. A tutaj proszę – pełna wanna, za darmo… 😂

Siadam na bagnistym, drugim brzegu strugi, nie przejmując się ogólną mokrością i dalej fotografuję to piękne stado, które teraz już zupełnie nie zwraca na mnie uwagi… 

Spędzam tak około pół godziny, obfitujące w piękne dla mnie chwile bycia ze zwierzętami, które są po prostu wolne…

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – klacz

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebięciem.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – źrebię.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – źrebię.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebięciem.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – źrebię.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – źrebię.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – źrebię.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – klacz.

Ogier nie idzie razem z klaczami i źrebiętami. Cały czas trzyma się linii lasu i pasąc się praktycznie nie podnosi głowy. 

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – ogier.

Szczególnie zachwyciła mnie klacz wiodąca, która szła trochę z boku, wysunięta lekko do przodu, poza główną grupą klaczy. Najspokojniejsza i najczujniej obserwująca otoczenie. Portret przedstawia moment, w którym na mnie spojrzała. Chwilę tak popatrzyłyśmy na siebie – jak kobieta z kobietą, które wiedzą, że o swoją rodzinę trzeba dbać. Powoli, z szacunkiem, wycofałam się jeszcze głębiej w trzciny . To Twój dom i Twoja rodzina – nie będę przeszkadzać.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – klacz wiodąca.

Stado przenosi się na część polany po drugiej stronie przecinającej ją drogi. Ten obszar jeszcze nie jest oświetlony słońcem.

Uśmiecham się do ciężarnej klaczki, która skubie kwiatki rosnące nad strugą.

Dziki konik polski. Konik biłgorajski – klacz.

Źrebaki po śniadanku zaczynają brykać…😀

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – źrebięta

A całe stado w końcu chowa się w lesie…

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Jestem absolutnie przemoczona i absolutnie szczęśliwa…😊

Postanawiam jeszcze, pomimo przemoczenia, wejść na leśne wzgórze, ponieważ ptaki zaczynają coraz głośniej śpiewać, słyszę też kruki.

Spędzam w lesie jakąś godzinkę i wracam. Nie mam podczas przemierzania lasu żadnych spotkań, ale las jak to las – zawsze napawa spokojem i zawsze daje nam pozytywna energię…

Na konikowej polanie, teraz już zalanej słońcem, fotografuję podlota świergotka drzewnego

Świergotek drzewny (Anthus trivialis) – podlot

Świergotek drzewny (Anthus trivialis) – podlot

Świergotek drzewny (Anthus trivialis) – podlot

Świergotek drzewny (Anthus trivialis) – podlot

i strzyżyka.

Strzyżyk zwyczajny (Troglodytes troglodytes)

Strzyżyk zwyczajny (Troglodytes troglodytes)

Wracam na gorącą kawkę… Jestem przemrożona. No i muszę wypłukać ciuchy w jeziorze.

Po małym płukanku

oraz przeniesieniu sporej ilości torfu z bagiennej strugi do jeziora 😂,

zasługuję na pachnącą kawkę, a potem na pyszne śniadanko…

Na śniadanko przypływa również kacza mama ze wszystkimi swoimi dzieciakami…😀

Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos), samica z młodymi

Co napawa radością przede wszystkim Zosię… Ale trzeba przyznać, że małe kaczątka, jak wszystko co małe, są cudne…😀

Kaczka krzyżówka (Anas platyrhynchos), młoda

Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos), młode

Jednej z dzioba kapie…

Kaczka krzyżówka (Anas platyrhynchos), młoda

Inne już się kłócą…

Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos), młode

A jeszcze inna występuje w roli ”Godzilla kontratakuje” – przyszła gwiazda światowych ekranów…😉😁

Kaczka krzyżówka (Anas platyrhynchos) vel Godzilla kontratakuje… 😀

Niestety nie dostają od nas, tak jak z innych łódek, jedzenia – ponieważ szybko uświadamiam towarzystwo, co to jest anielskie skrzydło i czym grozi. Następnym razem do bagaży dorzucimy ziarno…😉😀

Jeszcze mały spacer z Panem Mężem. Pan Kuba z nami nie idzie – z miną niezwykle cierpiącą oznajmia, że boli go gardło. Natomiast jeżeli do lasu idzie Pan Mąż, to grzybek do jajecznicy na kolejne śniadanko znajdzie się na pewno…😀

No tym razem jajeczniczki z grzybami nie będzie – za dużo lokatorów…🐛 😂
Robaczki, nie robaczki – grzybek jest śliczny…😀 Pozostaje nam zagrzebać go do ściółki, żeby dał nam kolejne grzybki w przyszłości. Może znajdziemy następnym razem przed konkurencją…🐛 🐛 🐛 😁

Podgrzybek zajączek (Xerocomus subtomentosus)

Wracamy na łódkę bez grzybka, za to ze zdjęciem pięknych leśnych dzwonków…😊

Dzwonek (Campanula)

Czas na wypłynięcie. Klarujemy łódkę, a tutaj na brzeg wychodzi stadko moich koników. W miejscu, gdzie jest zakaz cumowania – kara 400/500 zł. Co niektórzy niestety ten zakaz łamią, natomiast my mamy piękny widok na koniki przez taflę jeziora – może i daleko, ale w obrazie bardzo nam się koniki podobają…🎨🐴😊

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacz ze źrebięciem.

Niestety w ferworze fotografowania, zmieniając obszar zdjęcia, przestawiam, nie wiem jakim cudem, jakość zdjęcia z NEF na JPG basic…🤦‍♀️🙄

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – źrebię.

No trudno – pokazuję ostatnie zdjęcia jako dokumentację zachowania dzikich koników na wolności…🤷‍♀️😀

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzieciaki są uszczęśliwione faktem pojawienia się koników na brzegu jeziora. Biegną z Markiem lądem, żeby bliżej się im poprzyglądać… Bliżej, ale nie za blisko…😀

Tylko nasz Kuba stwierdza, że wystarczy mu widok koników przez jezioro. Coś mi się wydaje, że nie o gardło chodzi… Ot, pewnie zwykły dzień nastoletniego focha – normalnie biegłby jako pierwszy, niezależnie czy gardło by bolało, czy też nie…😉😁

Klarujemy łódkę, chcąc podpłynąć do koników na mniejszą odległość fotograficzną od strony jeziora i gdyby nie przestawiony zapis zdjęć – byłoby pięknie… 

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebiętami.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebięciem.

Dzikie koniki polskie. Koniki biłgorajskie – klacze ze źrebięciem.

Orientuję się o zmianie zapisu oczywiście później, po zgraniu zdjęć – płacząc również nad innymi spotkaniami zamkniętymi w stop klatkach o super rozdzielczości JPG basic…🙄 Nic – jeszcze do koników na pewno kiedyś przypłynę. Macham konikom na pożegnanie, przy okazji niebezpiecznie zbliżając się do leżącej w wodzie gałęzi…🤦‍♀️ Na całe szczęście bez uszczerbku dla łodzi…😀 Przejęłam na chwilę ster, żeby parę zdjęć mógł zrobić też Pan Mąż… Jednak sterowanie, z jednoczesnym nie odrywaniem oczu od koników, żeglowaniu nie służy…😉😀

Ale to był piękny świt i poranek…🐴😊 Na pewno tutaj wrócę – bo nie ma nic piękniejszego na świecie, niż widok wolności…

Szkoda tylko, że jak się dowiedziałam, część źrebaków jest odławianych i sprzedawanych do stadnin… Podobno, żeby nie doszło do nadmiernej ich ekspansji… Nie będę już tutaj się rozpisywać. Westchnę po prostu – człowieki…🙄

Powrót do spisu treści

Komentarze

fotoeskapady

04 sierpnia 2020 o 18:49

Dziękujemy bardzo Adasiu, kolego Mariusza i Pawła…😀 Cieszę się, że moje bajanie o ”mazurowaniu” Ci się spodobało…💚😊😀 Serdeczne pozdrowionka…😀

Adam kolega Mariusza i Pawła ;).

04 sierpnia 2020 o 18:24

Po prostu mega relacja. Podziwiam Autorkę za pasję, poświęcenie i czas na tworzenie relacji z podróży. Dla mnie bomba.
Sabinko i Mateuszu wielkie gratulacje i pozdrowienia.

fotoeskapady

04 sierpnia 2020 o 17:35

Bardzo dziękuję Karol…😊 Tym bardziej, że z tego co mówiłeś południe Krainy Wielkich Jezior Mazurskich jest bliskie Twojemu sercu…💚😊 Co do świtu z Dzikimi Konikami – to było przeżycie…😀 Na pewno powtórzę i postaram się nie wpadać do strugi…🤦‍♀️😂 Jeszcze raz wielkie dzięki, a jeżeli kiedyś będziesz chciał popłynąć w taki rejs – to serdecznie zapraszamy do naszego żeglarsko-przyrodniczego grona…💚⛵😀

Karol Waszkiewicz

04 sierpnia 2020 o 12:20

Bardzo miło było przeczytać i obejrzeć Waszą podróż na południe Mazur. Oby było więcej osób odwiedzających Mazury z takim podejściem i szacunkiem do przyrody jak Wy. Z całego spotkania chyba spotkanie z Konikami najbardziej mi się spodobało pomimo dość niebezpieczniej sytuacji nad leśnym rowem ale z happy endem😉 Bardzo ładnie je uchwycilaś. Całość czyta się i ogląda świetnie -aż chciałbym wybrać się w taki rejs. Pozdrawiam Karol

fotoeskapady

04 sierpnia 2020 o 09:35

Dziękujemy bardzo i za poranek, i za pokazanie miejsca Puszczy Kampinoskiej, którego jeszcze nie znaliśmy…💚😊

Jola

04 sierpnia 2020 o 09:09

Miło było spędzić z Wami ten poranek 😘❤️

Dodaj coś od siebie i skomentuj ten wpis!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *