LatoNaturaPodróżePolskaRodzina

Kraina Wielkich Jezior Mazurskich – Północ.

610.2020
Powrót do spisu treści

Rozdział IX
Do widzenia piękna Kraino Wielki Jezior Mazurskich.

22.08.2020 sobota

No i prognozy z poprzedniego dnia się sprawdzają – jest co prawda pochmurno,

ale za to wieje pięknie i możemy powiedzieć ”Do widzenia” Krainie Wielkich Jezior Mazurskich – z przytupem.

Płyniemy ostro.

Trochę jeszcze ćwiczymy. Najpierw ja sztagi.

Hmmm…. Muszę przyznać, że na takim wietrze, posterować też jest fajnie. Oczywiście pod czujnym okiem Pana Męża – lepiej niech po żadne ”sandały” nie chodzi… 😂

Potem Mati ćwiczy przechodzenie do dryfu.

Potem ja – przechodzenie do dryfu…

To ważna umiejętność – jeżeli przychodzi nam czekać na przybycie pomocy lub np. przy dużym wietrze umyć pokład z rozlanej kawy – co właśnie musiałam uczynić… 🙄😉😁

Podaję wytyczne do tego manewru – może się przydadzą. Trochę się przy nim kłóciliśmy, więc uzupełniam o wyjaśnione, podczas małżeńsko-żeglarskich dysput, wątpliwości… 😉😀

Wykonanie manewru ”Przejście do dryfu”

•Określamy kierunek wiatru.
•Określamy kurs jakim płyniemy.
•Jeżeli nie jest to Bejdewind – ostrzymy do Bajdewindu.
•Komenda „do dryfu”.
•Załoga odpowiada „Jest do dryfu” – ale tylko wtedy, gdy każdy członek załogi jest gotowy. Wszystkie liny są przygotowane do manewru i każdy znajduje się w bezpiecznym położeniu.
•Sternik wychyla ster jak do zwrotu przez sztag.

Ważne – na tym etapie nie ruszamy szotów foka

•Grota wybieramy do diametralnej jachtu.
•Komenda lewy/prawy foka szot wybierz (wybieramy szot foka, który już wcześniej pracował, tak aby fok pracował wstecz).
•Po przejściu linii wiatru zaczynamy odpadać do półwiatru luzując grota.
•Kiedy przejdziemy do półwiatru, tak zacinamy ster aby jacht chciał skręcać na wiatr (fok pracuje wstecz hamując skręt).

Dryfujemy  😀

Szczególnie przy silnym wietrze manewr wykonujemy „spokojnie”, tak żeby inercja jachtu nie spowodowała sytuacji, w której „niepostrzeżenie” przejdziemy do wiatru tylnego… Wtedy zacznie pracować grot i może nami „pokręcić” – no i z dryfu będą nici…🤷‍♀️

Po opanowaniu dryfu – płyniemy już prosto do Giżycka. Tak nam się przynajmniej wydaje.

Niebo się rozchmurzyło,

wieje dalej – jest super… 😊

Nagle słyszymy – RAAATUUUNKUUU…

Rozglądamy się, a tutaj na rozfalowanym jeziorze przy samych trzcinach, jakaś dziewczyna i chłopak znaleźli się w tarapatach. Połamało im się wiosło, a na jednym wiośle, przy takim wietrze, nie mają szans na płynięcie.

Podpływamy, bierzemy parę na hol,

a zaraz potem na pokład. Jak się okazuje, Sylwia z Michałem świętują dzisiaj czwartą rocznicę ślubu. Zostawili swoje dwie maleńkie pociechy z dziadkami i urwali się na randkę…

A tutaj taki kłopot… Ponieważ za randkami jesteśmy czterema łapami, a na dodatek nasza wyłowiona z trzcin para jest niezwykle sympatyczna, to serwujemy parę przechyłów młodym rozbitkom w prezencie na rocznicę ślubu i bezpiecznie odstawiamy do ich przystani… 😀

Machamy na pożegnanie i odpływamy.

A z tego miejsca, w imieniu swoim i Pana Męża, życzymy Wam jeszcze raz wszystkiego co najlepsze – urywajcie się na randki jak najczęściej…💕🥂😀

Na zdj: Sylwia i Maciek Wiśniewscy 😀

No i tak kończy się nasze drugie w tym roku żeglowanie.

Żeby było rzetelnie – to mapa z ostatniego dnia pływania musi się tutaj pojawić.

Jak również parametry – 4,5 godziny, 22 km, 4,80 km/h. Najlepszy wynik czasowy tej żeglarskiej eskapady – pożegnanie z przytupem…💃🕺⛵😁 Pamiętajmy, że ćwiczyliśmy dryf i mieliśmy małą akcję ratunkową – naprawdę nieźle… 😉😀

Odstawiamy łódkę.

Żegnamy się z Panem Maćkiem. Wsiadamy do auta i jedziemy w stronę domu – do naszych już nie tak małych dzieciaków. Bo jak się urywasz na randkę, dłuższą, czy krótszą, to do dzieciaków wracasz z tęsknotą olbrzymią, nawet jeżeli nie są już maluchami… 💗😀

Powrót do spisu treści

Komentarze

Dodaj coś od siebie i skomentuj ten wpis!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *