LatoNaturaPodróżePolskaRodzina

Kraina Wielkich Jezior Mazurskich – Północ.

610.2020
Powrót do spisu treści

Rozdział II
No to pożeglujmy

16.08.2020, niedziela.

Pierwszego dnia żeglugi wita nas przepiękna, słoneczna pogoda – a jedyny minus, to kompletna flauta…🤷‍♀️⛵

Na Jeziorze Kisajno, w okolicy Giżycka, jest bardzo dużo jachtów – widać, że pandemia sprzyja wypoczynkowi w kraju.

Ale im dalej od Giżycka, tym jachtów jest mniej. Gdy wpływamy na Jezioro Dargin jest dosłownie tylko parę łódek. Im dalej na północ, tym mniej portów i bardziej dziko, a to niekoniecznie musi każdego zachęcać do spędzania w takich warunkach wakacji. Także jako taki ruch jest, gdzieś do Sztynortu, a powyżej już tylko nieliczni decydują się na żeglugę…

Płyniemy sobie spokojnie. Mati steruje, ciesząc się pierwszym dniem, może nie z wiatrem 😉😀, ale na pewno z pięknem Mazur… Także trzymając mocno kciuki za pojawienie się wiatru, płyniemy ślimaczym tempem pośród białych żagli.

Sporadycznie pojawia się jakiś wiaterek – w porywach do 2Bft… Natomiast z reguły wieje 1Bft, żar z nieba leje się niemiłosierny + 29°C w cieniu, a jak wiadomo na jeziorze cienia nie uświadczysz. No chyba, że trochę z żagla, ale uwierzcie – ulgi ten cień za bardzo nie daje… 😳

Pozostaje nam na zmianę zanurzać się w wodzie i nie marudzić.

Ale lekko nie jest, pomimo tego, że pięknie jest… 😉😀

Ponieważ przy flaucie siłą rzeczy czas jest leniwy, to biorę się za opisywanie Kampinosu i powoli zmierzamy w kierunku Jeziora Dobskiego, na którym jest zakaz pływania przy pomocy silnika.

A jeżeli taki zakaz obowiązuje, to jest to miejsce, które daje nadzieję na ciszę i spotkania przyrodnicze – ptaki chętnie korzystają z miejsc, gdzie nie dochodzi ryk motorów, co potwierdza mewa spokojnie czyszcząca piórka na znaku obwieszczającym, że dalej płynąć na silniku, ani nie można, ani nie wypada… 😀

Mewa srebrzysta (Larus argentatus)

Zamierzamy przycumować przy cyplu Dziewiszewskim, natomiast przy takiej flaucie mamy na to małe szanse.

Wpłynięcie na Jezioro Dobskie napawa nas ulgą. W oddali pozostają dźwięki silników jachtów motorowych i szalejących skuterów wodnych. Powoli robi się coraz ciszej. Pokrzykują mewy, gdzieś tam, z rzadka odzywa się trzciniak. Chociaż to już nie to samo co wiosną, czy wczesnym latem. Sierpień to czas, gdy w ptasiej przyrodzie wszystko się uspakaja… Także z przyjemnością mogę Wam pokazać po prostu piękno ciszy… 😊

Słońce zaczyna chylić się ku późnemu popołudniu.

A potem powoli postanawia zacząć mówić dobranoc, a to znowu daje sygnał ptakom do wieczornego żerowania.

Mewa srebrzysta (Larus argentatus), młoda

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo). Perkozy dwuczube (Podiceps cristatus)

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Jedna z mew zamiast żerować, leniwie unosi się na wodzie, jakby mówiła, że jeszcze chwilkę popołudniowej sjesty potrzebuje…

Mewa srebrzysta (Larus argentatus)

W oddali widzimy wyspę kormoranów.

Wyspa Kormoranów. Wysoki Ostrów. Jezioro Dobskie.

Na wysokich drzewach jest ich sporo.

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo). Wyspa Kormoranów. Wysoki Ostrów. Jezioro Dobskie.

Przy tym wietrze, a właściwie przy jego braku, nie damy rady podpłynąć do wyspy, musimy iść innym torem, żeby dopłynąć do przystani. Okazuje się, że nic straconego, ponieważ kormorany o zachodzie słońca odpoczywają też na innych małych wysepkach Jeziora Dobskiego.

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo). Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy śmieszki (Chroicocephalus ridibundus), w szacie spoczynkowej

Jedne odpoczywają,

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo). Czapla siwa (Ardea cinerea)

inne susząc skrzydła pokazują jakie są piękne.

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Kormoran czarny (Phalacrocorax carbo)

Jeszcze inne szaleją w promieniach zachodzącego powoli słońca…

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

W pewnym momencie jesteśmy świadkami wspólnej, wielogatunkowej, ptasiej kolacji. Do jeziornego stołu zasiadły mewy, czapla i kormorany, a na przystawki, pierwsze i drugie danie oraz deser podano rybki…😉😀

Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy śmieszki (Chroicocephalus ridibundus), w szacie spoczynkowej. Mewa siwa (Larus canus). Kormoran czarny (Phalacrocorax carbo)

Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy śmieszki (Chroicocephalus ridibundus), w szacie spoczynkowej. Mewa siwa (Larus canus). Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

W pewnym momencie czapla trochę się denerwuje.

Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy śmieszki (Chroicocephalus ridibundus), w szacie spoczynkowej. Mewa siwa (Larus canus). Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Chyba ma pretensje do mewy – najwidoczniej mewa skradła jej sprzed nosa, a właściwie sprzed dzioba 😉, smaczną rybkę…

W tym zdenerwowaniu zaczyna małą dyskusję z kormoranem – ale bez bójki, także nie jest źle.

Czapla siwa (Ardea cinerea). Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Może z kormoranem czapla dyskutuje o braku wychowania mewy…? 😉😀

Czapla siwa (Ardea cinerea). Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Nas w każdym bądź razie towarzystwo do stołu nie zaprosiło, więc po kilku fotkach odpływamy, patrząc na pięknie prezentujące się w zachodzącym słońcu kormorany…

Kormorany czarne (Phalacrocorax carbo)

Płyniemy, a właściwie nie płyniemy – wiatr 0Bft 🙄. Tak jak przypuszczaliśmy, nie mamy szans na dopłynięcie do przystani… Silnika przecież nie uruchomimy, a na pagajach musielibyśmy płynąć jeszcze jakieś 1,5 – 2 godziny. Także nadszedł czas na przycumowanie do jakiejkolwiek wysepki na środku Jeziora Dobskiego. Bierzemy pagaje w dłonie

i dobijamy do najbliższego, dającego możliwość zacumowania, dzikiego miejsca.

Liczyłam na poprzemierzanie lasu o świcie. Na maleńkiej wysepce pośrodku jeziora nic z tego, bo ani lasu, ani zwierza tutaj się nie spotka. Za to spokój i cisza wynagradza mi brak leśnego świtu.

Przepłynęliśmy dzisiaj w 9 godzin 19 kilometrów, w strasznym upale. Średnia prędkość zawrotna – około 2,0 km/h …🙄 Nie ma to jak porządnie przyflauci…⛵😉😀

Zasypiamy ukołysani ciszą, patrząc przez bulaj na rozgwieżdżone, zapowiadające kolejny piękny, letni dzień, niebo… Boję się już nawet myśleć o trzymaniu kciuków za wiatr… Najwyżej popchamy jacht z płetwy… 😂

Powrót do spisu treści

Komentarze

Dodaj coś od siebie i skomentuj ten wpis!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *