JesieńNaturaPolska

Niezwykły Świat Doliny Baryczy.

512.2020
Powrót do spisu treści

Rozdział IV
Poza trzcinowiskami.

Budzimy się z Hanią o świcie. Jeżeli chodzi o pogodę mamy constans, czyli pochmurnie i mżąco…

Nie ma co marudzić, kalosze na nogi i w teren. Jak się okazuje słusznie, ponieważ pomimo braku pogody, na sam moment wschodu słońca odrobinę się przejaśnia…

Na początku odrobinę, ale już za chwilę chmury dają szansę słońcu na chwilowy popis…😀

A jeżeli już światło ”jupiterów” jest, to celebrytka się też z reguły pojawia…😁 

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla biała prezentuje się, na tle zalanego światłem świtu niebie, w pięknie swojej sylwetki i rozpostartych skrzydeł.

Czapla biała (Ardea alba)

Są też celebryci skromniejsi, spokojnie rozpoczynający dzień brodząc w płytkiej wodzie stawu…😉😀

Czaple siwe (Ardea cinerea). Mewy białogłowe (Larus cachinnans). Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos). Nurogęsi (Mergus merganser)

Niestety chmury szybko z powrotem się łączą, rozpadlina w niebie znika i nastaje zwyczajowa w tym tygodniu pochmurność…🤷‍♀️

Ale to, że jest pochmurnie, nie znaczy, że mamy się poddawać – fotografujemy dalej. I co prawda jesteśmy z Hanią na wieży widokowej, ale jeżeli Darek mówił na ziemię, to na ziemię….😂 Pozycja kościelna, jak najbardziej również na wieży jest wskazana…

Zdj: Hania Zaremba

Zresztą, niezależnie, czy ktoś wierzy w Boga, czy też nie i jak się nazywa ten, w którego wierzymy – to będąc blisko natury, najbliżej jesteśmy duchowości. W moim odczuciu dużo bliżej, niż w ociekającym, szeroko rozumianym blichtrem, kościele.

I tak, najpierw z wieży dostrzegamy bieliki. Są bardzo daleko – ale dla mnie spotkanie z bielikami, to zawsze fajny moment.

Tutaj w towarzystwie wrony siwej – jakoś nie bardzo sobie przeszkadzają…😉

Bieliki (Haliaeetus albicilla). Wrona siwa (Corvus corone)

Potem naszą uwagę całkowicie przejmują czaple białe. Zaczynają nadlatywać na otaczające stawy drzewa. Jedna za drugą.

Czaple białe (Ardea alba).

Jednym czaplom przysiadanie na drzewach idzie lepiej.

Czaple białe (Ardea alba).

Czaple białe (Ardea alba).

Innym jakby trochę gorzej… Ta miała zdecydowany problem z wyhamowaniem… 🙄😉😁

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla biała (Ardea alba)

Ups – nic z tego…😂

Czapla biała (Ardea alba)

Trzeba będzie odejść na drugi krąg i podejść do lądowania jeszcze raz…😉😁

Czapla biała (Ardea alba)

Białe czaple latają

Czaple białe (Ardea alba)

i przysiadają na drzewach.

Czaple białe (Ardea alba)

Natomiast czaple siwe, w towarzystwie nurogęsi, żerują w miejscach, gdzie są płytkie rozlewiska.

Czapla siwa (Ardea cinerea). Nurogęsi (Mergus merganser)

Czaple wzajemnie się przeganiają – pewnie nie życzą sobie, żeby kolega czy koleżanka czapla były pierwsze do rybnej przekąski śniadaniowej 😉😀

Czaple siwe (Ardea cinerea). Nurogęsi (Mergus merganser)

Czaple siwe (Ardea cinerea). Nurogęsi (Mergus merganser)

Wojują jednak tylko we własnym gronie. Ani kaczki, ani nurogęsi, ani też czapla biała, która do żerowiska dołączyła, im nie przeszkadzają. Może to tak samo, jak w rodzinie żurawi – walczy się o dominację we własnym stadzie, a nie w cudzym 🤷‍♀️.

Czapla siwa (Ardea cinerea). Czapla biała (Ardea alba). Nurogęsi (Mergus merganser), samica, młode i samiec. Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos), samce.

Znowu spojrzenie na bieliki – zaczynają intensywniej się rozglądać.

Bieliki (Haliaeetus albicilla). Mewy białogłowe (Larus cachinnans).

Słońce ponad gęstą warstwą chmur wspina się coraz wyżej. Co prawda światła jest nadal jak na lekarstwo, ale jednak powoli robi się coraz jaśniej.

Bieliki, po długim czasie bezczynnego siedzenia, w końcu postanawiają się poderwać do lotu – będą żerować.

Bieliki (Haliaeetus albicilla)

Niestety jest za daleko na jakąkolwiek sensowną obserwację…🤷‍♀️

Bieliki (Haliaeetus albicilla)

Czaple białe, przelatując z drzew na staw, dołączają do czapli siwych i mew. Czas coś zjeść – siedzeniem na drzewach brzuchy trudno napełnić 😉😀.

Czapla siwa (Ardea cinerea). Czapla biała (Ardea alba). Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos) i inne

Część czapli przysiada bliżej, chociaż dla nas to też jest zdecydowanie za daleko. 

Czaple białe (Ardea alba). Czapla siwa (Ardea cinerea). Nurogęsi (Mergus merganser). 

Lustro wody daje  nawet trochę refleksu, pomimo fotografii nie z poziomu wody. Bardzo przepraszam Darku za te ujęcia, tragiczne w pryzmacie perspektywy… 😉😁

Czaple białe (Ardea alba). Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy białogłowe (Larus cachinnans).

Postanawiamy z Hanią przejechać w inne miejsce. Tuż przed naszym wycofaniem się z wieży obserwacyjnej, nadlatują łabędzie krzykliwe – szkoda, że nie ma odrobinę więcej światła.

Łabędzie krzykliwe (Cygnus cygnus)

Z ziemi łapię jeszcze lecące łabędzie nieme – tak dla kompletu 😀.

Łabędzie nieme (Cygnus olor)

I już jedziemy dalej.

Przysiadamy nad stawami w innej części Doliny Baryczy. Niby chwilowo nic się nie dzieje, ale już po 20 minutach pojawia się pierwsza czapla siwa. Wkracza na tą jedną z wielu małych scen Teatru ”Dolina Baryczy”, jakby przez rozsuniętą kurtynę.

Czapla siwa (Ardea cinerea). 

Gdzieś z boku zrywa się z wody samica nurogęsi

Nurogęsi (Mergus merganser), samica.

Nurogęsi (Mergus merganser), samica.

i dołącza do unoszących się spokojnie kawałek dalej dwóch samców.

Nurogęsi (Mergus merganser), samica i samce.

Spektakl trwa dalej.

Zza trzcinowej kurtyny, wychodzi dostojna Pani Czapla Biała. Trochę jej dostojność zaburza, będący na tej samej scenie, przysadzisty Pan Krzyżówka – ale cóż, nie można tak się znowu oganiać od postaci drugoplanowych 😉😀.

Czapla biała (Ardea alba). Kaczka krzyżówka (Anas platyrhynchos), samiec.

Zresztą, nasza celebrytka z impetem, całkiem niedostojnie, przepraszam za słowo, ale trudno mi to ująć inaczej – wali w wodę 🤦‍♀️😅.

Czapla biała (Ardea alba)

Po czym powstaje z małą rybką w dziobie. Bardzo małą… Za małą, żeby było ją jakoś na zdjęciu widać 🐟😉.

Czapla biała (Ardea alba)

Ale wystarczająco dużą, żeby ze smakiem przełknąć. Mniam – mówię w imieniu dostojnej czapli białej, niedostojnie się w jej imieniu oblizując… 😋😁

Czapla biała (Ardea alba)

Czapla siwa, co skromnie przy trzcinach przysiadła, stwierdza, że ma dosyć bycia na tej scenie. Żwawo przez błoto krocząc, 

Czapla siwa (Ardea cinerea).

zrywa się i bez machnięcia skrzydłem na pożegnanie, odlatuje…🤷‍♀️

Czapla siwa (Ardea cinerea). 

Czapla siwa odlatuje, a na stawie rozpoczyna się drugi akt spektaklu pt. ” O czym szumią trzciny” 😉😀.

Postaciami pierwszoplanowymi drugiego aktu są nurogęsi, które wpływają całym stadkiem przez, przytaczaną wcześniej, rozsuniętą trzcinową kurtynę.

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młode osobniki.

Przykro mi, bardzo przepraszam, ale jako główny obserwator tego spektaklu, pozwolę sobie nadal ujmować kaczki krzyżówki, jako postaci drugoplanowe, acz tworzące dla nurogęsi ładną, środowiskową oprawę…😉😀

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młode osobniki. Kaczki krzyżówki (Anas platyrhynchos), samce.

Nurogęsi przez dłuższą chwilę spokojnie pływają.

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młode osobniki.

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młode osobniki.

Następuje jednak moment, w którym swój akt postanawiają zakończyć spektakularnym zejściem ze sceny, czyli po prostu odlotem 🤷‍♀️😁.

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młody osobniki

Nurogęsi (Mergus merganser), samice i młode osobniki

Czaple białe również stwierdzają, że nie ma tutaj już nic do zagrania – jedna chowa się za kurtynę trzcin, a druga odlatuje śladem nurogęsi.

Czaple białe (Ardea alba). 

Epilog na tle jesiennych brzóz odgrywa bielik – i takie zakończenie sztuki, to ja rozumiem…😀

Bielik (Haliaeetus albicilla)

Spektakl się skończył. Nadszedł czas na opuszczenie chaszczowej widowni  i podążanie dalej w ten pochmurny dzień.

Na kolejnym stawie spokojnie odpoczywają mewy srebrzyste.

Mewy białogłowe (Larus cachinnans).

Na następnym, na małej wysepce, sjestę przedpołudniową mają kolejne wodne ptaki – wszak po śniadaniu, wypada odpocząć.

Czapla biała (Ardea alba). Czapla siwa (Ardea cinerea). Mewy białogłowe (Larus cachinnans).

Niektóre z mew srebrzystych chyba jeszcze się nie najadły, albo mają już czas drugiego śniadania …

Mewy białogłowe (Larus cachinnans).

Perkoz nas zauważa, więc jak to perkozy mają w zwyczaju zwiewa żwawym krokiem. Co prawda perkozy mają również w takim przypadku zwyczaj nurkowania pod wodę, ale ten wybiera bieganie….😉😀

Perkoz dwuczuby (Podiceps cristatus)

Stawy żegnamy patrząc na pięknego bielika odpoczywającego na błotnistej wysepce…

Bielik (Haliaeetus albicilla)

Jeszcze nie chce nam się z Hanią wracać – jedziemy do lasu.

Piękna jest okolica, do której wkraczamy. Soczysta zieleń, poprzecinana wodnymi kanałami…😍

Jesteśmy zachwycone…

Na zdjęciu: Hania Zaremba

Zdj. Hania Zaremba

Niestety za późno zauważamy bielika siedzącego nad kanałem…🤷‍♀️🙄

Bielik (Haliaeetus albicilla)

Ale nic – jeszcze kiedyś się spotkamy, śmiejemy się z Hanią machając do Pana Bielika na pożegnanie…😀

Chcemy przysiąść tutaj na dłużej, ale niestety po pierwsze słychać strzały myśliwych 🙄, a po drugie zaczyna mocno padać deszcz, także wybieramy opcję – żwawym krokiem do samochodu.

Czas na ogrzanie się pokojowych pieleszach, jakiś mały obiad i przejrzenie zdjęć.

Taaak… Fajnie by było… Tyle co się przebieramy i siadamy do obiadu, dostajemy telefon – dosyć leniuchowania, zbierać się… Dzwoni Guru Dariusz… 😁

A jak dzwoni Guru Dariusz, to zamiast kręcić nosem, że wcale się przecież nie leniuchowało, tylko teren łoiło, trzeba prawie jednym chapnięciem połknąć obiad, wskoczyć w ciuchy terenowe i już ze sprzętem czekać na zewnątrz, gdzie o dziwo chwilowo się przejaśniło 😀.

Darek z Joasią w tym samym momencie, w którym wychodzimy do drogi, podjeżdżają i zabierają nas na kawę do jednej z serii najpiękniejszych kawiarni na świecie, czyli na jesienną łąkę 🍂🌾🍁.

Rozkładamy polowy stoliczek, kawka się gotuje, batoniki pokrojone.

Trochę rozmawiamy, trochę się śmiejemy.

Zdj: Darek Ogłoza .Na zdjęciu: Joasia Tęcza, Hania Zaremba i ja.

Zdj: Darek Ogłoza. Na zdjęciu: Joasia Tęcza, Hania Zaremba i ja.

Trochę fotografujemy.

Na zdjęciu: Hania Zaremba

Gęsi gęgawe (Anser anser)

Łabędź pływając wzdłuż brzegu stawu, pozwala na sfotografowanie swoich dwóch odsłon. Mniej i bardziej jesiennej. Dokładnie tak, jak się świat zaczyna powoli w swoim wyglądzie zmieniać – z późnoletniego na jesienny…😀

Łabędź niemy (Cygnus olor)

Łabędź niemy (Cygnus olor)

Trochę przeglądamy zdjęcia.

Tak, w kawiarni pod chmurką, tak naprawdę ograniczeń nie ma… 😀

Po kawie próbujemy jeszcze trochę powalczyć na skraju lasu. Małe pochylenie się nad płynącą tutaj rzeczką.

Zdj: Darek Ogłoza

Próbuję sfotografować zimorodka – niestety tak szybko jak go zauważyłam, tak szybko zwiewa… Co było oczywiście do przewidzenia…😉😀

Widzicie tę turkusową plamkę, ze skrzydełkami – to on…😁

Pozostaje mi popełnić kadr rzeczki, bez zimorodka…🤷‍♀️😉😀

Znowu leje. 

No to gdzie zwiać? Najlepiej pod jenoty – w takim pokoju mieszkam ja…😀

Na zdjęciu jenot sfotografowany przez Darka Ogłozę

I trudno mi to przyznać, ale tym razem deszcz okazał świetnym rozwiązaniem – bo mamy Darka i jego wiedzę fotograficzną, przez następne dwie godziny, uwięzionego pod jenotami w szponach trzech kobitek…😂

Zdj: Hania Zaremba. Na zdjęciu Darek Ogłoza, Joasia Tęcza i ja 😀

A że warto słuchać.

Zdj: Hania Zaremba. Na zdjęciu Darek Ogłoza, Joasia Tęcza i ja 

I patrzeć, i słuchać.

Zdj: Hania Zaremba. Na zdjęciu Darek Ogłoza i ja 

I trenować, trenować, trenować…🏋️‍♂️😁

Zdj: Darek Ogłoza. Na zdjęciu  Hania Zaremba i Joasia Tęcza 

To to czynimy 😀.

A jeżeli po dwóch godzinach moja wiedza o kadrowaniu, perspektywie, ustawieniach aparatu, obróbce zdjęć szybuje w górę, jak szybowiec na silnym wietrze, to po paru dniach warsztatów fotograficznych, organizowanych przez Darka, wiedza fotograficzna i przyrodnicza, musi być wiedzą naprawdę bogatą…📷📚

Obróbka zdjęć, fotograficzne pogaduchy, gorąca herbata, małe co nieco dla wszystkich oprócz Guru (bycie kierowcą ma swoje minusy 🤷‍♀️😉), dużo śmiechu – to na pewno świetny przepis na zakończenie dnia. 

Darek z Joasią wracają do siebie, a my z Hanią, też każda u siebie, wskakujemy pod kołdrę. Czas na dobranocki z rodzinami i trzeba spać. Uchylam jeszcze okno – nie pada… Trzciny czekają…😀

Powrót do spisu treści

Komentarze

fotoeskapady

08 grudnia 2020 o 19:11

Dziękuję bardzo Hubert. Pozdrawiam Ciebie serdecznie i Twoje przyrodnicze okolice. Zachwycam się Twoimi zdjęciami jeleni – są fantastyczne…💚😀

Hubert

08 grudnia 2020 o 18:07

Po przeczytaniu interesującej lektury i obejrzeniu fascynujących zdjęć jestem pod wielkim wrażeniem.
Pozdrawiam zgraną ekipę, ludzi którzy kochają swą szlachetną pasje,ludzi którym żadna niepogoda nie pokrzyżuje planów związanych z fotografowaniem naszej pięknej przyrody.
Sabine pozdrawiam serdecznie

fotoeskapady

08 grudnia 2020 o 13:52

Dziękuję bardzo Haniu za te słowa…😊 To był dla mnie piękny czas w przyrodzie i piękny w przyrodniczej przyjaźni… Ślę Ci wielkie serducho… 💚😀

Hana

08 grudnia 2020 o 12:51

Cudowny czas Doliny Baryczy… bez względu na pogodę jest zawsze wyjątkowy:) Cieszę się, że byłam tam z Tobą! Wspaniale oddane chwile, aż łezka się kręci na wspomnienie!

fotoeskapady

07 grudnia 2020 o 22:48

Dziękuję bardzo – to piękne i ważne dla mnie słowa…💚😊

Jaga

07 grudnia 2020 o 21:53

Pięknie w słowach i w kadrze. Przeniosłam się na chwilę w pochmurną i wilgotną Dolinę Baryczy. Czuję się jakbym sama tam była i zmarznięta i zachwycona. Wielkie brawa!

fotoeskapady

07 grudnia 2020 o 17:28

Bardzo dziękuję…😊😀

Andrzej

07 grudnia 2020 o 17:20

Jak zwykle czytało się jednym tchem😊

fotoeskapady

06 grudnia 2020 o 17:08

Bardzo dziękuję Darku i za czas w Dolinie Baryczy, i za te słowa…😊 Na całe szczęście, tematu natury nie da się wyczerpać, więc mogę spokojnie i kochać, i czerpać w nieskończoność 😀 A czasami nawet w tej miłości💚 trochę nienawidzić, gdy wszystko boli i ledwo można na nogach ze zmęczenia ustać. Bo w każdej miłości odrobinę nienawiści zawsze znajdziemy 😉. Też się cieszę, że nas nie utopiłeś…😅

Darek

06 grudnia 2020 o 12:46

Sabinko- to co powiedziała Dorothea Lange.: „Wybierz temat i pracuj nad nim do wyczerpania… Musi to być coś, co naprawdę kochasz lub wyjątkowo nienawidzisz”. Myślę że w Twoim przypadku drugie nie wchodzi w grę ;) Gratuluję oddania klimatu a ja się cieszę że Was nie utopiłem :))))- Serdeczności przesyłam

Dodaj coś od siebie i skomentuj ten wpis!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *